Mój stosunek do choroby i do leczenia jest sprecyzowany i ogólnie prosty.
luty 2011 016
Że jestem chory na stwardnienie rozsiane to wiem doskonale. Postawiono diagnozę ładnych parę lat temu. Minęło 26 lat od tamtego momentu, a jeszcze 2 lata wcześniej żyłem w nieświadomości tego faktu. Tak, więc od 28 lat żyję z kolesiem, który nazywa się Stwardnienie Rozsiane. Choroba jak choroba, trzeba do niej przywyknąć, jednak jak narowistego konia trzyma się w cuglach, tak choróbsku nie wolno pozwolić wymknąć się spod kontroli, poza tym w miarę możliwości trzeba robić swoje.
Początek chorowania był nieznośnie upierdliwy, bo miotało mną jak piłką i z chodzeniem problemy miałem okrutne. Jednak paradoksalnie moja rzeczywistość nie była wcale ponura. Ja, się cieszyłem…

Tak, cieszyłem się z tego, bo w książeczce wojskowej wbito mi stempel z kategorią „E” i do przeklętego woja iść nie musiałem… O perypetiach z wojskiem pisał nie będę, ponieważ nie o to idzie.
Z czasów przed chorobowych ( zabrzmiało to prawie tak, jak z czasów prehistorycznych…), właśnie z tych czasów, kiedy byłem młody i silny – i piękny oczywiście – została mi przede wszystkim potrzeba dbania o swoje ciało. Ciało jest nam najbliższe i ogólnie najcenniejsze, więc pozostaje o nie dbać.
Przez prawie połowę mojego stażu chorobowego było ze mną nieciekawie. O samodzielnym chodzeniu musiałem zapomnieć…Jednak gruszek w popiele nie zasypiałem. Korzystałem z pomocy bioenergoterapeuty, zacząłem pić zioła, cierpliwie ćwiczyłem i choćbym miał podpierać się nosem, to wytrwale chodziłem- najpierw po domu-, lecz kiedy nauczyłem się słuchać swego ciała i odpędziłem świadomą analizę faktów, zaczęły dziać się cuda.
Umiejscowienie się choroby w lewej półkuli mózgowej zmieniło moje zapatrywania na świat. Z permanentnego realisty zmieniałem się w zafascynowanego sztuką marzyciela. Działo się tak jak gdyby choroba pozwoliła mi spojrzeć na świat innymi oczyma, pozwoliła odkryć inny świat, świat, który do tej pory był poza moimi zmysłami.
W marcu tego roku byłem na kuracji w Centrum Rehabilitacji SM w Bornem Sulinowie.
Nie bez kozery wcześniej wspomniałem o emocjach i dbaniu o swoje ciało, ponieważ na kuracji w Bornem zadbano o wszechstronną odnowę. Zadbano o odnowę psychiczną i fizyczną kompleksowo. Właśnie Centrum Rehabilitacji przywróciło mi wiarę w mądrość terapeutów.
Wcześniej wydawało mi się, że właśnie ja wymyśliłem to, że świadomość jest moim największym wrogiem. Sądzę, że do rozwoju choroby przyczyniłem się w dużej mierze… Wiem, wiem, że dzięki świadomości jesteśmy ludźmi, jednak są przestrzenie gdzie świadomości wara!
Kilkanaście lat temu wypracowałem sobie, przy wybitnej pomocy specjalistów-moich przyjaciół, obronę przed analizowaniem emocji, które mnie nawiedzały. Gdybym tak nie robił to mózgowe analizy emocji wpędziłyby mnie do grobu. Może przesadziłem, ale na pewno wpływałyby na mnie destrukcyjnie. Rozbudowywanie emocji takich jak strach, złość, lęk przez świadomą analizę prowadzi do kolosalnego zamętu. Choróbsko w takich momentach nie omieszka zawładnąć ciałem do szczętu…
Tak, więc, przyjeżdżam do Bornego a tu masz. Oni o tym wiedzą, wiedzą, że pozwalanie świadomości na zbyt wiele może szkodzić,…Więc ja tego nie wymyśliłem… Ta wiadomość nie zdołowała mnie jednak, a wręcz przeciwnie, to mnie podbudowało i umocniło w mniemaniu, że to, co robię to nie mrzonki i to ma sens.
Socjoterapia, psychoterapia, muzykoterapia, prowadzone w Centrum Rehabilitacji, to działania do osiągania emocjonalnej mądrości.
Przecież jesteśmy tacy, jakich siebie wyobrażamy. Przecież to nasze emocje tworzą nasz wizerunek. Emocji nie należy tłumić.
Dobra, dobra, można tak powiedzieć, ale właśnie w Bornem siedzę sobie i oglądam mecz piłki nożnej: Polska- USA. I jak by mnie opętało, zacząłem kłócić się z telewizorem… No, bo jak inaczej nazwać wyrzuty skierowane do polskich piłkarzy, którzy mnie nie słyszą, a ja zemszczę do telewizora, że polscy gracze ni w ząb nie potrafią grać w piłkę! Fakt, darłem się na nich, upuszczając wodze emocjom. Może to i dobrze, ale jak mógł się czuć Andrzej- mój Bogu ducha winien współlokator… Potem go przeprosiłem, ale nad emocjami trzeba trochę panować…wydaje mi się…
Krioterapia ogólnoustrojowa i zabiegi fizykoterapii to dopełnienie działań związanych z psychofizyczną rekonwalescencją pacjentów. Krioterapia, którą rozpocząłem 7 lat temu ( z przerwą 2-letnią) to zabieg, który pozwala mi ćwiczyć bez zmęczenia, co najmniej 30 minut i działa na moje zmysły mobilizująco. Nie wolno mi zapomnieć o atmosferze w Ośrodku – teraz trochę kadzę, ale chcę tam jeszcze wrócić na rehabilitację, bo dają tam pozytywnego kopa – atmosfera jest wyjątkowa.
Nie ja to wymyśliłem, ale chcę z całą mocą podkreślić, że żadna choroba i SM też, nie ma takiej mocy sprawczej, aby zdołować nas chorych do tego stopnia, żebyśmy stali się wykreśleni ze społeczeństwa i nieużyteczni. Moc w każdym z nas jest tak wielka, jak wielkie są uczucia inspirujące nasze działanie. A Centrum Rehabilitacji w Bornem Sulinowie pomaga zmobilizować się do walki o godne życie.
Przed wyjazdem, jak inni, otrzymałem instrukcje do ćwiczeń domowych i teksty-sentencje nader trafnie wyłuszczające sposoby osiągania emocjonalnej mądrości. Zacytuję dwa przesłania, które wzmacniają mnie natychmiast, kiedy o nich wspomnę:
„ Pasja daje ci środki do wprowadzenia uzdrawiających zmian” i
„ Nic szybciej nie wyciąga cię z głowy, niż prawdziwy, płonący z głębi brzucha śmiech” – i o to chodzi. Śmiech jest dobry na wszystko!
Wróciłem do domu wzmocniony na wskroś. Teraz marzę, bo marzenia inspirują.
Tak, więc, dzisiaj idę sobie plażą, podpierając się kijkami do Nornic walkingu i powtarzam – biodro, biodro…- tak dla dodania animuszu, żeby nie spieprzyć tego, czego nauczyły mnie rehabilitantki, uśmiecham się do siebie i nie dopuszczając świadomości do analizowania sytuacji, ciesząc się z tych malutkich sukcesów, kroczę ku lepszemu.

Zenon Miszewski

4 thoughts on “DO SM STOSUNKOWO Z DYSTANSEM – felieton

  1. Niedawno dowiedziałem się (tak, jak i on), że jeden z moich współpracowników jest chory.
    Dwadzieścia osiem lat. To przy jego trzydziestu cholernie dobra perspektywa.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *