W sierpniowe przedpołudnie rozgrzane słońcem szedłem wzdłuż promenady. Jak zwykle wspierałem się kijkami nordik, walking, bo to i wygodniej i nikt nie powie, że się chwieję jak pijany, co, przy SM nie dziwota.

Między gąszczem ludzi maszerujących dziarsko na plażę dostrzegłem ławkę, na której siedział tylko jeden mężczyzna. Prędko zdecydowałem, że właśnie tam klapnę sobie, bo marsz dał mi się we znaki.

Zdjęcie-0031

Chmary wczasowiczów objuczonych do nieprzyzwoitości parły na plażę. Budowa zasieków z parawanów dla wytyczenia „swojego terytorium” to ostatnimi czasy polska specjalność. Ale co mi tam, widać taka ich fantazja.

Rozsiadłem się wygodnie.

Nieznajomy siedzący obok, mężczyzna średniego wzrostu, szczupły, dobrze zbudowany, zadbany, wypatrywał czegoś, lub kogoś, bo kręcił się i wyciągał szyję jak gąsior.

– Pacz pan, jak się paradują po tej plaży. Wstydu nie mają.

Nie odezwałem się, bo, o czym mówi facet nie wiedziałem, a poza tym, gadać z nim mi się nie chciało.

– Czym on się chwali, jeden z drugim w tych przyciasnych slipach? Założyłby luźne gatki i nie paradował jak buchaj.

Poczułem zdziwienie, ale z drugiej strony i niesmak, bo czemu się dziwić widząc coś, czego nie ma się chęci oglądać. Nieznajomy sąsiad posmutniał.

– Teraz, to jest inaczej, ale kiedyś nie było mi do śmiechu.

– Co on bredzi – pomyślałem.

– Już przed wojskiem było dziwnie. Ale w woju był koszmar. Jako nastolatek dziewczyn się wstydziłem i … ale to nieważne. W woju trzeba było się kąpać pod wspólnym prysznicem i dopiero tam mieli używanie. Na dodatek na komisji, przy wszystkich zapisywali wyniki badań, a któryś z lekarzy bezceremonialnie rzucił: wpisz długość cewki 3 centymetry. Wiara to usłyszała i wybuchła śmiechem. Dostałem przezwisko „cewka”. Będąc chłopcem widywałem rozebranych kolegów i zazdrościłem im, że nie mam takiego jak niektórzy. Poza tym opinie o potrzebach dziewczyn zwalały mnie z nóg.

Ale w wojsku jak już zobaczyli, to zrobiło się lżej. Nawet mnie polubili. Jednak uszczypliwych uwag było sporo: To, kogo chcieli twoi starzy, chłopaka czy dziewczynę. Albo: Jak go znajdujesz w gaciach jak chce ci się lać?

Nie byłem im dłużny. Wymyśliłem zdanie na odpowiedź: Wiesz, co, ale na rozum, to bym się z tobą nigdy nie zamienił.

Milczenie cwaniaczków było najlepszą nagrodą.

Przełomem, choć dotarło to do mnie po czasie, gdyż doświadczyłem zdarzenia w amoku oszołomienia, był wieczór z dziewczyną. Rozbieraliśmy się pieszcząc swe ciała. Nagiego zobaczyła mnie, kiedy on był na posterunku. Wcześniej mierzyłem go, przecież każdy chłopak mierzy. 14 centymetrów i sztywny jak drewniany kołek. Kochaliśmy się. Obudziliśmy się nad ranem, szukała go.

– Ale on jest mały – jęknęła.

Jednak teraz już te słowa nie zrobiły na mnie wrażenia. Przytuliła się do mnie. Jesteśmy razem już tyle lat. Mamy dzieci i wnuki. Przed ślubem miałem inne, bo chciałem sprawdzić, czy ta pierwsza nie bez przesady miała przyjemność być ze mną.

Westchnąłem i chciałem już sobie pójść, ale nieznajomy mówił dalej.

– Baby się wyśmiewają, że dwie minuty, trzy i koniec. Z mną, to nie tak szybko. A faceci mają problem ze wzwodem. A ja nigdy – zaśmiał się. – Znudziłem się seksem prawie tak szybko jak zachwyciłem. Jest tyle innych przyjemności  i powodów do zachwytu. Seks, to zobowiązanie.

– Pójdę już – rzuciłem, choć nie powinienem się tłumaczyć nieznajomemu. Poza tym on przecież nie mówił do mnie. Byłem przypadkowym słuchaczem.

– Jesteśmy razem, ale już zupełnie inaczej – powiedział niespodziewanie.

– To znaczy? – zapytałem sztampowo.

– To znaczy, że jesteśmy przyjaciółmi na dobre i na złe.

– A seks?

– A seks jest przereklamowany.

– Ma pan rację – odparłem zdecydowanie. – Świat XXI wieku zwariował na punkcie seksu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *