Nazywam się Zenon Miszewski i czuję się Pomorzaninem, jednak tylko półkrwi Kaszubem, ponieważ mój ojciec był rodowitym mieszkańcem Ziemi Bytowskiej, ale mama dotarła tu z Kresów Wschodnich wraz z przesiedleńcami po 45 roku. Do Ustki na ul. Beniowskiego wprowadziłem się wraz z rodzicami jako trzylatek, czyli mieszkam tu prawie od urodzenia, to jest od 1960 roku.

Patron ulicy zaimponował mi , ponieważ sprytnie uciekł z niewoli rosyjskiej, był podróżnikiem, a nawet królem Madagaskaru. Ale tu zachwyt się kończy, gdyż przykładnym mężem i ojcem nie był, a starości nie dożył, bo zamordowali go Madagaskarczycy…

Z żoną Zenobią mamy dwoje teraz już dorosłych dzieci; Łukasza i Karolinę. Łukasz z żoną Anną są rodzicami Diany (Wnuczka jeździ na mnie, dziadku jak na łysej kobyle…) i Dymitra – młodszego od Dianki o 8 lat. Karolina z mężem Dawidem mają córeczkę Izabelę i synka Radka. Jestem dziadkiem czworga wnucząt.

Z zawodu jestem Technikiem Mechanikiem Urządzeń Okrętowych, ale to zamierzchła przeszłość, gdyż większość życia muzykowałem.

Piszę od lat, a od kiedy zachorowałem na SM ( stwardnienie rozsiane) proza zassała mnie i stała się moją pasją. Na początku pisanie było tylko zainteresowaniem i swego rodzaju rehabilitacją, teraz jednak nie potrafię istnieć bez niego.
Kopia Ustroń (88)