Pojawiła się nadzieja na okiełznanie SM. Wpisałem na moją stronę cytat z listu profesora Krzysztofa Selmaja, prekursora leczenia SM przez skórę. Czytając tę informację nabrałem nadziei, że jest szansa na pozbycie się, a co najmniej na powstrzymanie agresji choroby. Przeczytajcie:

„Metoda leczenia SM poprzez aplikacje antygenów na skórę polega na powtarzanym nakładaniu peptydów pochodzących z białek mielinowych na skórę w celu wywołania stanu immunologicznej tolerancji w stosunku do białek mielinowych. W SM obserwuje się reakcję autoagresywną w stosunku do mieliny (składnika tkanki mózgowej). Reakcja ta jest realizowana za pośrednictwem autoreaktywnych limfocytów, które atakują i niszczą własną mielinę.

Poprzez powtarzaną ekspozycję antygenów mielinowych na skórze dochodzi do “odczulenia” i złagodzenia aktywności limfocytów autoreaktywnych i zahamowania rozwoju SM. Jest to związane ze szczególnymi właściwościami skóry w zakresie regulacji procesów immunologicznych. Powtarzane nakładanie antygenów na skórę jest wykorzystywane na przykład w leczeniu chorób alergicznych. W skórze, która oddziela organizm człowieka od środowiska zewnętrznego, znajduje się szczególnie dużo komórek dendrytycznych, które maja ogromny potencjał w regulacji funkcji układu immunologicznego w tym jego hamowanie.

W badaniach naszych stwierdziliśmy, iż powtarzane nakładanie peptydów mielinowych na skórę prowadzi powstawania komórek dendrytycznych, które przemieszczają się do węzłów chłonnych i tam wchodzą w kontakt z autoreaktywnymi limfocytami wywołującymi SM. W wyniku takiej interakcji limfocyty autoreaktywne “uczą się” na nowo rozpoznawania własnych tkanek. Dotychczasowe wyniki obejmują roczną obserwację 30 osobowej grupy pacjentów (20 aktywnie leczonych i 10 placebo). U pacjentów aktywnie leczonych stwierdziliśmy powstanie stanu tolerancji immunologicznej w stosunku do białek mielinowych, istotne zmniejszenie ilości zaostrzeń (rzutów) choroby oraz zmniejszenie aktywności obrazy MRI mózgu.

Do pełnej oceny wyników tego leczenia potrzebna jest dalsza obserwacja, co najmniej jeden rok. Wynika to z faktu, iż SM jest choroba bardzo zmienną i ostateczne wnioskowanie wymaga starannej, rzetelnej i dostatecznie długiej obserwacji. Metoda ta ma tę wielką zaletę, że wpływa tylko na limfocyty atakujące mielinę i nie zmniejsza aktywności wszystkich innych limfocytów, które są nam potrzebne do zwalczania infekcji. Dotychczasowe leki stosowane w terapii SM , w tym najnowsze takie jak natalizumab, alemtuzumab i fingolimod, hamują nieselektywnie funkcję wszystkich limfocytów i stąd też nie są wole od poważnych objawów ubocznych.”

Publikacja z 03.12.2010r

One thought on “NADZIEJA – news

  1. ciekawy tekst! rzeczywiście, powoli, ale jednak coś się dzieje w medycynie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *