Małgorzata – 342

Małgosia, ruda Pani spokojem zachwyca,
Rozmawiać z nią, czy nie? Coś wzrokiem przemyca.
Mówię do niej, z lęku odrobiną,
Odpowie, czy wzrok zawinie i zostawi mnie z kwaśną miną?
Wózkiem na dworek przyjechała,
Tak na pamiątkę, by ślad został po niej,
Elżbiecie pęk kwiatów wręczyła,
Symbol jej zręcznych rąk, tradycja miła.
Origami nie jest dla niej tajemnicą żadną,
Wyczaruje kwiaty nawet z bibułek ręczników,
Błękitne, białe, czy różowe,
Kilka zgrabnych ruchów i cacko gotowe.

Przyroda to mój żywioł.

Kasia 309
Katarzyna, Kasia, napisałbym dla niej cały poemat,
Lecz gryzie mnie niepokój, bo nie wiem,
Czy zamknięta w sobie, czy taka otwarta?
Wzrokiem zachęca, by mówić, czy milczeć?
Okrutna? Czy okrucieństwo w mężczyźnie dostrzega?
Kobieta nieprzenikniona jak kobieta, dylemat.
Roześmiana tańczy, wzrokiem kokietuje,
Nie sposób Kasię zrozumieć!
Choć – swym sercem ujmuje.

Zenobia
Królowa konkretu, lecz królowa zagadka,
Jest, a czasem znika w nastrojów odmętach,
Trwa przy mnie, lecz sercem umyka.
W naszych duszach gra często inna muzyka.
Bóle przemijania budują niepokój,
Kobiety wrażliwość domaga się troski,
Męska moc nie zawsze właściwa,
Subtelna dusza królowej nad wyraz drażliwa.
Drogi dorosłości niby wspólne,
Lecz często zawiłe,
Mocna, silna i choć tyle bólu nosi.
O pomoc – nie często mnie prosi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *