ZENON MISZEWSKI

Na moim podwórku, moim – tak w cudzysłowiu, mówią o mnie, że jestem meteorologiem…
Chyba im się wyraz pomylił, bo meteopatą to na pewno. Kości mi strzykają na każdą zmianę pogody.
Ale do rzeczy:
Ja tylko patrzę w chmury i wydaje mi się, że wiem jaka będzie pogoda.
No i jednego razu letnicy pytają mnie co się zapowiada. Lipiec, gorąco…
Ja patrzę w chmury i wydaje mi się, że jutro i pojutrze będzie podobnie: upalnie i bez deszczu. Nie zwróciłem uwagi, że chmury układają się w warstwach. Ale…
No tak… to już was nie interesuje…
W każdym bądź razie zapowiedziałem, że pogoda będzie przecudna i jutro mogą śmiało wybierać się na plażę, bo to przecież Ustka, kurort, lipiec…
No więc, na drugi dzień towarzystwo z całym rynsztunkiem dziarsko ruszyło na podbój plaży.
Poszli. Wszyscy weseli, bo ranek był taki piękny.
Ale ja już widziałem, że coś się szykuje…
No ale nic, poszli. Już nie prostowałem wczorajszej prognozy.

(więcej…)