(dlaczego tak. Okładka docelowa.pdf)

Książkę można kupić w Ustce w księgarni internetowej – www.wyczerpane.pl
Albo wysyłając zamówienie
na mój adres e-mail: pokoje@miszewski.net

Powieść Dlaczego tak? jest historią trzech kobiet dźwigających bagaż dramatycznych doświadczeń życiowych. Ich losy nie są ze sobą związane – każda z nich opowiada własną historię. Jedynym łącznikiem jest ich wiek i dorastanie wpisane w czas przemian ustrojowych w Polsce w latach 80. i 90., kiedy wchodzą w dorosłe życie. Zbieg okoliczności sprawia, że spotykają się w autobusie dalekobieżnym. Kiedy autobus rusza, te niezwykłe pasażerki zabierają czytelników w podróż w czasie.

Promocja „Dlaczego tak?” odbyła się w Bibliotece Miejskiej w Ustce


 

 

ROZDZIAŁ I
BĄDŹ SOBIE STEREM I OKRĘTEM
Autokar- Dlaczego tak.
Łatwo ci mówić…


Dorota weszła do autobusu zdecydowanie. Dwa zamaszyste kroki i już stała obok kierowcy. Poprosiła o bilet, bo nie zdążyła kupić w kasie. Wracała do domu na Kujawy, do miejscowości oddalonej od Łodzi o jakieś dwieście kilometrów. Takie wycieczki robiła już wcześniej z racji wykonywanej przez siebie pracy. Trzymając w ręku bilet, podniosła wzrok i natychmiast, bez zastanowienia, znalazła miejsce przy oknie. Pasażerów było niewielu, więc przyszło jej to łatwo. Ruszyła, popychając przed sobą pokaźną torbę.
– Halo! – krzyknął kierowca. – Pani ma bagaż, a za to należy się dwa pięćdziesiąt.
Nie dyskutowała, choć miała ochotę wygarnąć mu, że to tylko bagaż podręczny. Wzdrygnęła się i podała odliczone pieniądze, a ten wcisnął jej do ręki przygotowany bilet. Przygarbiona, nie zwracając na nikogo uwagi, burcząc pod nosem, wcisnęła się w upatrzony fotel i odwróciła głowę w stronę okna. Aby uspokoić nerwy, zaczęła powtarzać w myśli, że ta sytuacja jej wcale nie wkurzyła, że to tylko taki drobny incydent bez znaczenia. Niewiele to jednak pomogło, bo czuła, że drży na całym ciele. Nie wiedziała, czemu to ją poruszyło. Pewnie irytowało ją, że nie zaoszczędziła kilku złotych. Stałoby się tak, gdyby pozwoliła kierowcy umieścić torbę w luku bagażowym, ale nie mogła tego zrobić, ponieważ wiozła w niej interesujące teksty i informacje, a wszystko było dla niej bardzo ważne. Spojrzała na torbę niezdarnie wciśniętą pomiędzy fotel a przykurczone nogi i uśmiechnęła się, bo wiozła tam „skarby”.

(więcej…)

Pojawiła się nadzieja na okiełznanie SM. Wpisałem na moją stronę cytat z listu profesora Krzysztofa Selmaja, prekursora leczenia SM przez skórę. Czytając tę informację nabrałem nadziei, że jest szansa na pozbycie się, a co najmniej na powstrzymanie agresji choroby. Przeczytajcie:

„Metoda leczenia SM poprzez aplikacje antygenów na skórę polega na powtarzanym nakładaniu peptydów pochodzących z białek mielinowych na skórę w celu wywołania stanu immunologicznej tolerancji w stosunku do białek mielinowych. W SM obserwuje się reakcję autoagresywną w stosunku do mieliny (składnika tkanki mózgowej). Reakcja ta jest realizowana za pośrednictwem autoreaktywnych limfocytów, które atakują i niszczą własną mielinę.

(więcej…)

Paulina Izabela Romanowska Toruń– Opisywane w książce „Przełom – się” ludzkie losy mogłyby posłużyć za scenariusz niejednego wstrząsającego filmu – mówi bibliotekarka z Bydgoszczy Krystyna Skiera. – Ta książka z pewnością będzie dla wielu drogowskazem, jak żyć – twierdzi wikariusz generalny diecezji bydgoskiej ks. dr Bronisław Kaczmarek.

Bohaterami i autorami książki Fundacji Arka z Bydgoszczy „Przełom – się” są poławiacze przełomów. To ludzie, którzy odpowiedzieli na konkurs rozstrzygnięty 11 października w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim. W swoich tekstach poruszają sprawy bliskie każdemu człowiekowi, a więc problemy dzieciństwa, syndromu odrzucenia, walki ze słabościami i brakiem zaufania, a także oswajaniem bólu i ciemności. Mimo trudnych tematów jest w nich dużo optymizmu i nadziei.Katarzyna i Jacek Rąpca Wejherowo

Maria Szmuda z Gorzowa Wlkp. wyznała: „Dotarło do mnie, ile jeszcze mam”, a Zenon Miszewski z Ustki zrozumiał, po co żyje. Z kolei Arkadiusz Zając z Solca Kujawskiego napisał: „Dzięki kontaktowi z niemieckimi studentami i stypendystami z innych krajów nie skupiam się wyłącznie na swoich własnych problemach, które – jak się okazało – nie są największe”. (więcej…)

Oho! Idzie sezon!

Wszędzie widać ożywienie i wzmożony ruch. Nas, wynajmujących pokoje gościnne może uratować jedynie spokój. Czekamy na upragnionych wczasowiczów, a tu wiosna wkracza bardzo leniwie. Dlatego zastanawiam się, jak zachęcić gości aby przyjechali.

Po zachowaniu się nas wszystkich – właścicieli pensjonatów, bez wyjątku, widać zaniepokojenie i podenerwowanie. Ci, w dużych ośrodkach to chyba stresują się mniej. Albo, tego po nich nie widać. (więcej…)

„47”

(…)

ZWIASTUN I PIECZĘĆ

 

0.
na stronę do pianinaCyfry są magią samą w sobie.
Na rzeczywistość mają wpływ czasami jako pojedyncze znaki.
Bywa też, że tworząc liczbę jako wynik dodawania, wyciskają piętno na życiu człowieka.
Bywają błogosławioną wskazówką. Albo przekleństwem…

(więcej…)

Mój stosunek do choroby i do leczenia jest sprecyzowany i ogólnie prosty.
luty 2011 016
Że jestem chory na stwardnienie rozsiane to wiem doskonale. Postawiono diagnozę ładnych parę lat temu. Minęło 26 lat od tamtego momentu, a jeszcze 2 lata wcześniej żyłem w nieświadomości tego faktu. Tak, więc od 28 lat żyję z kolesiem, który nazywa się Stwardnienie Rozsiane. Choroba jak choroba, trzeba do niej przywyknąć, jednak jak narowistego konia trzyma się w cuglach, tak choróbsku nie wolno pozwolić wymknąć się spod kontroli, poza tym w miarę możliwości trzeba robić swoje.
Początek chorowania był nieznośnie upierdliwy, bo miotało mną jak piłką i z chodzeniem problemy miałem okrutne. Jednak paradoksalnie moja rzeczywistość nie była wcale ponura. Ja, się cieszyłem…
(więcej…)

czerwiec 2010 004Nie mieszkamy na bezludnej wyspie. Wokół nas są znajomi i nieznajomi, dalecy i bliscy. Jesteśmy ludźmi sprawnymi i niepełnosprawnymi, a bywamy; bogaci, biedni, błyskotliwi, powolni, mądrzy, naiwni, rozsądni, nierozsądni, uparci, zamknięci w sobie, otwarci, nieużyci, pomocni, złośliwi, dobroduszni, kochający, nieczuli, apodyktyczni, albo też niereformowalni do granic absurdu – delikatnie mówiąc. Dla równowagi potrzebni są wszyscy, jednak to bliźni zadecydują gdzie wylądujemy w hierarchii wartości, to oni zaliczą nas do odpowiedniej grupy i tylko sumienie odpowie nam na pytanie; Czy jesteśmy z tego dumni? (więcej…)

Dąbek 10.01.2009r.
ZENON MISZEWSKI
C.Dąbek 2008-09 012


Kończy mi się turnus w Dąbku. Ten Ośrodek Pobytowo – Rehabilitacyjny specjalizuje się w .usprawnianiu chorych na stwardnienie rozsiane.
Sam choruję na SM całe swoje dorosłe życie i tak minęło mi właśnie dwadzieścia osiem latek obcowania z choróbskiem.
Kadra w Ośrodku stara się jak może, aby sprostać oczekiwaniom przybywających na kurację. Baza sprzętowa, wykształcenie, umiejętności, spryt rehabilitantów, opiekunek, obsługi, kulturalno – oświatowej, uwijających się jak w ukropie obsługując chorych są nadzwyczajne. A jednak…
No właśnie; przybywający do Dąbka niekoniecznie docierają tu aby się leczyć…

(więcej…)

ZENON MISZEWSKI

B.Dąbek 2008-09 006Mailem dostałem wiadomość, temat konkursu: Uśmiech dobry na wszystko.
– ciekawe…
-, Ale mnie to przecież nie dotyczy…
– Satyrykiem nie jestem.
– A nawet, zdaje mi się…nie posiadam wystarczającego poczucia humoru…
– Zamiast poczucia humoru to mam raczej…humory.
– Dziś rano, w łazience zobaczyłem, jaki jestem.
– Patrzę w lustro…No tak…Ja to jestem roześmiany…
-, Ale czekajcie, czekajcie. Coś wam opowiem. (więcej…)

ZENON MISZEWSKI

Krojanty 017Przez wziernik zobaczyłam, że w skrzynce na listy jest jakaś przesyłka.
– Co to jest?!  – Wykrzyknęłam, bo się wkurzyłam. Ostatnio nic dobrego do mnie nie przychodziło. Bałam się, że to znów cholerne rachunki, albo upomnienia. Zebrałam się jednak w sobie i przekręciłam kluczyk, bo ciekawość okazała się silniejsza. Koperta listu była inna niż te z rachunkami, ponieważ były na niej zagraniczne stemple, wiec domyślałam się, że może to być przesyłka od mojej siostry Anety z Milwaukee. Rozerwałam kopertę i wyjęłam z niej list, a w kartce złożonej na pół tkwił banknot.
– Witaj Zuzanno – pisze siostra. – Przesyłam ci dziesięć dolarów. Z Januszem odłożyliśmy je dla ciebie. Pamiętaj, wydaj je dobrze! – A to cholerne krówsko! Dziesięć dolarów. Przecież po wymianie to będzie jakieś dwadzieścia pięć złotych. Wstydziłaby się! Niech sobie te grosze w dupę wsadzi! Siostrunia pieprzona!
Aneta odwiedziła mnie dwa miesiące temu i widziała jak się męczę siedząc w tej dziurze bez pracy i bez perspektyw na przyszłość. Nic wtedy nie powiedziała, a teraz idiotka przysyła mi dziesięć dolarów. Za kogo ona mnie ma? Jest mi ciężko, owszem, ale tak nisko jeszcze nie upadłam żeby umierać z głodu! Przyjechała tu ze swoim mężusiem na czterdziestolecie ogólniaka, dobrze liczę i przy okazji odwiedzili mnie… Byli jeden dzień wydając na przyjazd kupę kasy tylko po to, by się pochwalić, że mieszkają w USA. Ona to wymyśliła. Krowa!

(więcej…)